Yaki Yen: Do osiągnięcia sukcesów Chinom brakuje już tylko czasu   

W przewodniku “Futbol za Wielkim Murem 2020” nie chcieliśmy ograniczać się jedynie do rozmów z trenerami czy pracownikami, którzy codziennie współtworzą Chinese Super League. Chcieliśmy pójść krok dalej i porozmawiać z piłkarzami, co ostatecznie się udało. Wywiad rzeka z Adrianem Mierzejewskim pojawił się w FzWM, ale poprzedzała go rozmowa z Yaki Yenem, piłkarzem Qingdao Huanghai oraz reprezentantem Tajwanu.

Kamil Lewandowski i Maciej Łoś: Przede wszystkim dziękujemy za możliwość przeprowadzenia wywiadu, ale składamy także gratulacje, bowiem wraz z Qingdao Huanghai udało Wam się awansować do Chinese Super League. Trudny był dla Was sezon 2019?

Yaki Yen: Dziękuję bardzo. Ubiegły sezon był dla nas bardzo trudny. Każdy piłkarz wie, że wywalczenie awansu nie jest sprawą prostą do realizacji, jednak wykonaliśmy ogromną pracę w trakcie sezonu i osiągnęliśmy nasz cel, którym był awans do elity.

Osiem kolejek przed końcem sezonu zajmowaliście piąte miejsce, chociaż na koniec kampanii to Wy cieszyliście się z awansu do Chinese Super League. Zmiana trenera była kluczowa dla Waszego awansu?

Jeśli miałbym być w stu procentach szczery, to nie wiem, czy zmiana trenera była kluczowa dla naszego awansu do Chinese Super League, czy też nie. Tak jak wspomniałem przed chwilą, daliśmy z siebie bardzo dużo, co pozwoliło na rozegranie świetnego sezonu, a to wystarczyło na osiągnięcie historycznego dla klubu wyniku.

Juanma Lillo przyszedł do klubu, zapewnił Qingdao Huanghai awans i odszedł do Manchesteru City. Żałujesz, że nie ma go już w klubie?

Oczywiście, że chciałbym, aby Juan Manuel Lillo został z nami na kolejny sezon ligowy, ponieważ jest nie tylko znakomitym trenerem, ale także fantastycznym człowiekiem. Odejście z Qingdao Huanghai to jego decyzja, którą jako piłkarze w pełni szanujemy. Wszyscy chcemy dla niego jak najlepiej i życzymy następnych sukcesów.

Dla Ciebie rozpoczęcie rozgrywek to także powrót do Chinese Super League po dwóch latach spędzonych w China League One. Tęskniłeś za grą na najwyższym poziomie?

Oczywiście! Jako piłkarz zawsze tęsknisz za grą w elicie, na najwyższym ligowym poziomie. Na szczęście udało mi się powrócić do Chinese Super League i tak jak zawsze chcę dać z siebie wszystko.

Jak wyglądały przygotowania do nowego sezonu w dobie pandemii koronawirusa?

Początek przygotowań był niezmiernie trudny i skomplikowany. Przez koronawirusa mieliśmy tak naprawdę trzy presezony, co było bardzo dziwne i niespotykane wcześniej. Na szczęście teraz jesteśmy bardzo blisko startu rozgrywek i mam nadzieję, że wrócimy na boiska.

Sezon 2020 będzie znacznie intensywniejszy, bowiem będzie rozgrywany na krótszym dystansie. Myślisz, że przygotowanie fizyczne będzie kluczowe w obecnym sezonie?

Obecne rozgrywki zapowiadają się bardzo wymagająco, ponieważ – tak jak wspomniałeś – będziemy musieli zagrać sporo spotkań w krótki czasie. Dlatego naturalnym wydaje się, że kluczem do sukcesu w obecnym sezonie będzie dobre przygotowanie fizyczne.

Jakie cele indywidualne stawiasz sobie na ten sezon i jaki jest cel Qingdao Huanghai na nadchodzące rozgrywki?

Nie będę tutaj zbyt odkrywczy, ale zawsze moim priorytetem jest dawanie z siebie wszystkiego. Jeśli chodzi o cele klubowe, to jesteśmy beniaminkiem, który dopiero pojawił się w lidze, dlatego najważniejszym i nadrzędnym celem będzie po prostu utrzymanie się w elicie. To jest dla nas kluczowe.

Grałeś w jednej drużynie z kilkoma świetnymi zawodnikami m.in. z Cleo, Yayą Toure, Joanem Verdu czy Marcelem Moreno. Od którego zawodnika nauczyłeś się najwięcej?

To wielki zaszczyt móc grać z taki świetnymi zawodnikami, jak wymieniona czwórka. Grając z takimi graczami starasz się czerpać od nich jak najwięcej, ponieważ każdy z nich, mimo pozycji na murawie, posiada swoje unikalne cechy przydatne na boisku. Poza tym – i co nawet ważniejsze – to bardzo dobrzy ludzie.

Zrezygnowałeś z występów dla reprezentacji Tajwanu, kiedy jej trenerem był Satoshi Imai. Wróciłeś, jednak od meczu z Singapurem w 2018 roku nie zagrałeś ani razu. Jaka jest przyczyna Twojego braku gry dla reprezentacji?

To prawda, miałem konflikt z tamtym trenerem i później wróciłem. Moja absencja w drużynie narodowej Tajwanu była spowodowana głównie dwoma problemami: rodzinnym i zdrowotnym. Mam nadzieję, że wkrótce powrócę do gry w kadrze i będę mógł dalej ją reprezentować.

Miasto Qingdao staje się jednym z chińskich centrów szkolenia młodzieży. Co roku odbywa się tu Gothia Cup, swoją akademię piłkarską ma tu Barcelona. Czy uważasz, że piłka nożna może stać się najpopularniejszym sportem w regionie?

Moim zdaniem w mieście i regionie wykonywana jest bardzo dobra praca, jeśli mówimy o szkoleniu młodzieży. Jest to bardzo dobra droga, aby piłka nożna stała się w końcu sportem narodowym w Chinach, czego sporo osób tutaj chce.

Chiny maja ambitne plany odnośnie rozwoju piłki nożnej i od kilku dobrych lat inwestują duże pieniądze w tworzenie infrastruktury i szkolenie młodzieży. Wciąż jednak nie widać efektów w postaci dobrej gry reprezentacji seniorskiej, ale także młodzieżowych. Co jest problemem, z którym musza się zmierzyć Chiny?

Moim zdaniem nie ma żadnego problemu, ponieważ widzę, że Chiny wykonują bardzo dobrą pracę, a jedyne, czego im brakuje, to czas, którego kupić nie można. Szkolenie młodzieży wymaga cierpliwości, ale wiem i jestem tego w stu procentach pewny, że niedługo będzie widać efekty. Jeśli chodzi o reprezentację, to jest tam kilku bardzo utalentowanych zawodników, którzy muszą tylko pokazywać siebie z jak najlepszej strony, czyli tak, jak grają w swoich klubach. Wyniki przyjdą same, jeśli zawodnicy będą potrafili podtrzymać dobrą formę z klubu i przenieść ją na grę drużyny narodowej.

 Dziękujemy raz jeszcze za wywiad i życzymy powodzenia w nadchodzącym sezonie.

Nie ma za co, to ja dziękuję i pozdrawiam!

Tłumaczenie: Maciej Łoś