Święci z Nankinu – historia Jiangsu FC

Jiangsu Suning przez ostatnie lata było jedną z najbardziej znanych chińskich drużyn. Wszystko za sprawą głośnych transferów Ramiresa i Alexa Teixery, jak również koneksjom z Interem Mediolan dzięki wspólnemu właścicielowi. Ale historia klubu z Nankinu sięga znacznie dalej niż 2015 rok, gdy Suning Group weszło w jego posiadanie. Zapraszam do lektury o losach mistrza Chin z 2020 roku.

Dawne dzieje

Początki piłki klubowej w Jiangsu sięgają lat 50. XX wieku. Wtedy to lokalny rząd zebrał grupę najbardziej utalentowanych piłkarzy z prowincji, aby reprezentowali ją na pierwszych Chińskich Igrzyskach Narodowych w 1959 roku. Impreza rozgrywana na nowo wybudowanym Stadionie Robotniczym w Pekinie była świętem chińskiego sportu – w 42 konkurencjach wzięło w niej udział ponad 10 tysięcy sportowców reprezentujących 28 prowincji oraz Chińską Armię Ludowo-Wyzwoleńczą. Pobito tam 106 rekordów krajowych oraz cztery rekordy świata. Turniej piłkarski nie był wyjątkowo udany dla reprezentacji Jiangsu. Zajęła ona dopiero 12. miejsce, wygrywając zaledwie dwa z 16 meczów. W sumie prowincja ze stolicą w Nankinie zajęła w klasyfikacji medalowej odległe 16. miejsce.

Pierwsza edycja ogólnokrajowej ligi piłkarskiej w Chinach odbyła się w 1951 roku i brało w niej udział osiem drużyn. Zespół reprezentujący prowincję Jiangsu po raz pierwszy zagrał w niej rok po I ChIN. Nie był to udany debiut, ponieważ ekipa ta zajęła ostatnie miejsce w grupie trzeciej (brało w niej udział osiem zespołów), a ostatecznie w ogólnej klasyfikacji znalazła się na 19. miejscu (na 23 drużyny). Kilka lat później rozpoczęła się Rewolucja Kulturowa, w efekcie której nie rozgrywano już żadnych turniejów sportowych. Liga ogólnokrajowa, razem z zespołem reprezentującym prowincję Jiangsu, wróciła do życia w 1973 roku. Nie ma co się oszukiwać, w tych latach nankińska drużyna nie należała do najlepszych w Chinach. Ani razu nie zakończyła ona sezonu nawet w pierwszej dziesiątce. Efekt był taki, że w 1978 roku Jiangsu spadło z I dywizji. Co ciekawe, w latach 1981-1983 władze CFA postanowiły, że nie będzie uwzględniania remisów – w przypadku identycznego wyniku bramkowego o zwycięstwie w meczu decydować miały rzuty karne. Jiangsu przez kolejne osiem lat tułało się po drugiej lidze, na moment wracając do elity, by spaść z niej zaledwie po roku. Zwycięstwo w rozgrywkach II dywizji w 1992 roku dało Jiangsu możliwość udziału w pierwszej edycji zawodowej ligi w 1994 roku, bez względu na wynik uzyskany w sezonie 1993, który drużyna spędziła jeszcze w drugiej lidze.

Nowa historia

Profesjonalizacja piłki nożnej w Chinach dawała nową szansę na rozpoczęcie wszystkiego od zera. Drużyny, które do tej pory reprezentowały lokalne związki piłkarskie, stały się wreszcie zawodowymi klubami. Opisywany w tym artykule zespół znalazł sponsora i został nazwany Jiangsu Maint. Choć spełnił on wymogi pierwszej edycji Chinese Jia-A League, to nie radził sobie dobrze w nowych realiach. Już po sezonie spadł z ligi i stracił swojego sponsora. Drużynie starały się pomóc m.in. lokalna Jiangsu TV, Jinling Petrochemial Company oraz firmy produkujące wyroby tytoniowe. Na nic to się nie zdało i już w 1996 roku zespół sięgnął dna spadając do trzeciej ligi.

W 2000 roku klub przejęła Jiangsu Sainty International Group i zmieniła jego nazwę na Jiangsu Sainty. Zaledwie kilkanaście miesięcy później zespół okazało się, że zespół był zamieszany w aferę korupcyjną. 6 października 2001 roku kilku piłkarzy oraz trener zespołu z Nankinu sprzedało mecz z Chengdu Wuniu. Zwycięstwo Chengdu w ostatniej kolejce sezonu mogło dać tej drużynie awans do Jia-A League, spotkanie zakończyło się wynikiem 4:2, ale jej bezpośredni rywal Changchun Yatai również w tej samej kolejce kupił mecz z Zhejiang Sanhua (6:0 dla Changchun). Gdy sprawa wyszła na jaw, CFA ukarało wszystkich zawodników i trenerów biorących udział w tych spotkaniach (również w meczu Chengdu – Mianyang, zakończonym wynikiem aż 11:2 dla gospodarzy!) roczną dyskwalifikacją. Najgorzej skończyła drużyna Mianyang, która została karnie zdegradowana do trzeciej ligi, choć pierwotnie w tamtym sezonie nie były przewidziane spadki i awanse.

Po kolejnych latach spędzonych w drugiej lidze, Jiangsu Sainty wreszcie wywalczyło awans do Chinese Super League w 2008 roku. Drużyna prowadzona przez Pei Encaia wygrała Chinese League One z przewagą aż 16 punktów nad drugim Chongqing Lifan. Duża w tym zasługa brazylijskiego duetu Magno Fereira – Marcio Barrios. Historia tego drugiego napastnika jest bardzo przykra, bowiem zaledwie cztery lata później został on zabity na ulicach Sao Paulo. W sezonie 2008 strzelił on dla Jiangsu 13 goli.

Witamy w elicie

Pierwsze dwa sezony w elicie Jiangsu skończyło w drugiej połowie stawki. Przełomowym momentem dla historii klubu było zatrudnienie Dragana Okuki. Serbski szkoleniowiec, znany doskonale z pracy w Legii Warszawa i Wiśle Kraków, objął chiński zespół w 2011 roku. Przywiózł on ze sobą z Europy napastników Aleksandara Jevticia oraz Christiana Dănălache, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Z ich pomocą Jiangsu zajęło czwarte miejsce w lidze i otarło się o azjatyckie puchary. Kolejny rok był jeszcze bardziej udany. Podopieczni Okuki zakończyli sezon tuż za plecami Guangzhou Evergrande, które zdobyło swój pierwszy w historii tytuł mistrza Chin. Dănălache okazał się największą gwiazdą Jiangsu, strzelił w tamtym sezonie 23 gole i zapewnił awans do Azjatyckiej Ligi Mistrzów. Sięgnął on po koronę króla strzelców i tytuł MVP sezonu. Członkiem tej drużyny był także Siarhiej Krywiec, którego na pewno pamiętają kibice Lecha Poznań.

Dzięki temu, że Guangzhou Evergrande sięgnęło w 2012 roku po krajowy dublet, Jiangsu otrzymało prawo gry w Superpucharze Chin w 2013 roku, w którym to pokonało drużynę z Kantonu 2:1. Decydującego gola strzelił Krywiec, który tym samym zapewnił zespołowi z Nankinu pierwsze w historii trofeum. W tym samym roku Jiangsu zadebiutowało w ACL, ale drużynie Okuki nie udało się wyjść z grupy, w której przeciwnikami były koreański FC Seoul, tajski Buriram United oraz japońska Vegalta Sendai. Jeszcze gorzej szło w lidze. Fani musieli drżeć o byt swoich ulubieńców do ostatniej kolejki, w której to Jiangsu szczęśliwie utrzymało się z przewagą zaledwie jednego punktu nad Qingdao Jonoon. Kontrakt Okuki wygasał w raz z końcem sezonu i władze Jiangsu nie zdecydowały się go przedłużyć. Serbski trener nie wyjechał jednak Chin i w kolejnych latach trenował Changchun Yatai oraz Tianjin TEDA. Po krótkim pobycie w swojej ojczyźnie ponownie wrócił do Państwa Środka i objął drugoligowe Kunshan.

Schedę po Okuce przejął szanowany chiński szkoleniowiec Gao Hongbo. W swoim pierwszym sezonie zajął on 8. miejsce w lidze i był o krok od wygrania Pucharu Chin – w finale lepszy okazał się Shandong Luneng, który wygrał w dwumeczu 5:4. Hattricka w pierwszym spotkaniu ustrzelił Vagner Love. Kolejny sezon był podobny, drużyna znajdowała się w połowie stawki i dobrze radziła sobie w Pucharze Chin. Jednak w czerwcu 2015 roku Gao Hongbo postanowił zakończyć swoją pracę za porozumieniem stron. Powodem były różnice zdań w kwestiach rozwoju klubu, wizja zarządu nie podobała się Gao, dlatego ten zdecydował się odejść. Na jego miejsce sondowano kilka nazwisk, m.in. Roberto Donadoniego, którego Parma właśnie zbankrutowała, oraz Dragana Okukę, który wyraził chęć powrotu do Nankinu. Tak się jednak nie stało i Jiangsu objął kolejny były trener Wisły Kraków – Dan Petrescu. Rumun dokonał tego, czego nie udało się jemu poprzednikowi. W dwumeczu o Puchar Chin Jiangsu FC pokonało po dogrywce Shanghai Shenhua 1:0, a jedynego gola strzelił Brazylijczyk z chorwackim paszportem Sammir.

Pozorne bogactwo

Nowa era w klubie z Nankinu rozpoczęła się 21 grudnia 2015 roku. Wtedy to potężna grupa Suning kupiła drużynę za około 70 milionów euro i zmieniła jej nazwę na Jiangsu Suning. Już miesiąc później dwukrotnie pobiła rekord transferowy CSL, płacąc najpierw 25 milionów euro za Ramiresa z Chelsea, a następnie 50 milionów euro za Alexa Teixeirę z Szachtara Donieck. Suning chciało stworzyć w Nankinie potężną drużynę mogącą walczyć z hegemonem, jakim stało się Guangzhou Evergrande. Wymagania były bardzo duże, dlatego ze względu na niezadowalające wyniki w czerwcu pożegnano się z Danem Petrescu, a jego miejsce zajął tymczasowo trener rezerw Tang Jing, który miesiąc później ustąpił miejsca Koreańczykowi Choi Yong-soo. Pod jego wodzą Jiangsu zdołało zająć drugie miejsce, bo o mistrzostwie nie było mowy – Guangzhou Evergrande wciąż było za silne. Kantończycy okazali się lepsi także w finale Pucharu Chin, choć o ich zwycięstwie zadecydowała przewaga goli na wyjeździe. Jiangsu po raz kolejny musiało obejść się smakiem.

Potężne rozczarowanie czekało klub z Nankinu rok później. Zespół rozpoczął sezon najgorzej jak mógł i przez praktycznie połowę rozgrywek znajdował się w strefie spadkowej. Cierpliwość wobec Koreańczyka Choia dość szybko się skończyła i po 11 dniach zatrudniono trenera z najwyższej światowej półki, którym był Fabio Capello. Włoski szkoleniowiec zdołał uratować drużynę, która ostatecznie zajęła 12. miejsce.

Wydawać by się mogło, że Jiangsu odżyje w kolejnym sezonie, tym bardziej, że Capello przepracował z nią cały okres przygotowawczy i mógł na spokojnie poukładać wszystko po swojemu. Nic bardziej mylnego. 71-letni Włoch wyleciał z hukiem już po trzeciej ligowej kolejce, pozostawiając zespół na 12. miejscu. Okazało się, że był to ostatni klub Capello w jego bogatej trenerskiej karierze, bowiem po tym niepowodzeniu zdecydował się przejść na emeryturę. Jiangsu postawiło wtedy na szkoleniowca z doświadczeniem w Azji. Cosmin Olaroiu jako piłkarz był gwiazdą koreańskiego Suwon Samsung, a jako trener odnosił sukcesy w Arabii Saudyjskiej, Katarze i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. I rzeczywiście, Rumun poprawił grę drużyny, która skończyła ten sezon na 5. pozycji. Zastanawiająca była jeszcze nieobecność Ramiresa w kadrze pierwszej drużyny. Brazylijczyk nie doznał żadnego fizycznego urazu, a jednak przez ten rok (i kolejny) nie rozegrał żadnego spotkania. Klub nie podał żadnego oficjalnego powodu, ale chińskie media donosiły, że chodzi o problemy mentalne piłkarza. Ostatecznie Ramires odszedł z Jiangsu w 2019 roku i powrócił do ojczyzny.

Choć drużyna grała lepiej pod wodzą Cosmina Olaroiu, to kibice mieli prawo czuć się zawiedzeni. W 2019 roku zespół wciąż znajdował się poza strefą azjatyckich pucharów, dlatego w letnim oknie transferowym postanowiono dokonać wzmocnień. W tym czasie z Europy dochodziły plotki, że pewien chiński klub jest bardzo zainteresowany sprowadzeniem Garetha Bale’a. Walijczyk chciał odejść z Realu Madryt, a kibice Królewskich czekali na oficjalne potwierdzenie. Podobno zawodnik był już w drodze na lotnisko, gdzie miał udać się do Nankinu, jednak w ostatniej chwili Florentino Perez nie zgodził się na oddanie Bale’a za darmo. Walijczyk pozostał w Madrycie, a Jiangsu Suning ściągnęło zamiast niego… Ivana Santiniego z Anderlechtu. Koniec końców nankiński klub zajął czwarte miejsce w lidze i nie załapał się do Azjatyckiej Ligi Mistrzów, ponieważ Puchar Chin zdobyło Shanghai Shenhua.

Epilog

Jaki był rok 2020, wszyscy wiemy. Chinese Super League wystartowało z kilkumiesięcznym opóźnieniem, dodatkowo drużyny były ulokowane w dwóch bańkach w Dalian i Suzhou, zmieniono także format rozgrywek. Przed sezonem obyło się bez spektakularnych transferów, również ze względu na wprowadzenie reformy finansowej przez CFA. W takich warunkach niewykluczone były niespodzianki. Jiangsu zakończyło zmagania w grupie A na 2. pozycji ze stratą ośmiu punktów do Guangzhou Evergrande. W międzyczasie pojawiły się plotki, że Suning Group zalega z wypłatami pensji, a zawodnicy rozważają bunt. Spór musiał zostać zażegnany, ponieważ zespół dalej grał swoje. W fazie pucharowej czekał na niego Chongqing Dangdai, który bez Adriana Mierzejewskiego nie był już tak silny. Drużyna Cosmina Olaroiu nie bez kłopotów wygrała ten dwumecz 2:1. Półfinał przeciwko Shanghai SIPG był bardzo emocjonujący. W obydwu meczach padł wynik 1:1, dlatego potrzebna była dogrywka. Podczas niej jedynego gola strzelił Luo Jing, który dał Jiangsu awans do finału przeciwko Guangzhou Evergrande. Dwumecz o mistrzostwo Chin był bardzo wyrównany, a o wyniku zadecydowały umiejętności Alexa Teixeiry. Brazylijczyk najpierw wywalczył bardzo ważny rzut wolny, którego na gola zamienił Eder, a potem sam w drugiej połowie strzelił gola zapewniającego Jiangsu Suning pierwszy w historii tytuł mistrza Chin! Pierwszy i o… tym, co działo się potem, dowiecie się z Futbolu za Wielkim Murem 2021, którego premiera już niedługo!