RL9 i jego pięć goli w dziewięć minut? Potrzymaj mi Baijiu

Mało dzieje się obecnie w męskiej piłce w Chinach, dlatego ciężar uwagi trzeba po części przenieść na kobiecą piłkę. Osiągnięć chińskiej kobiecej kadry narodowej z męską nie ma sensu nawet porównywać, dlatego jeśli zestawiać najlepsze Chinki z najlepszymi zawodnikami, to tylko z tymi ze światowego topu, a takim jest wyczyn Roberta Lewandowskiego i jego pięć goli w dziewięć minut. Która chińska zawodniczka dokładnie trzy lata temu takiego sukcesu dokonała, a może nawet i to osiągnięcie przebiła?

Nie byle jaki turniej

Ogromne osiągnięcie Wang Shanshan, czyli naszej dzisiejszej bohaterki, miało miejsce dokładnie trzy lata temu – 20 sierpnia 2018 roku podczas Igrzysk Azjatyckich. Chińska kobieca kadra narodowa należy do jednych z najbardziej utytułowanych i najsilniejszych reprezentacji na kontynencie, dlatego nie dziwi fakt, że piłkarki z Państwa Środka mierzyły wówczas w zdobycie złotego medalu. Igrzyska były rozgrywane w Indonezji, a Chinki trafiły przed losowaniem do drugiego koszyka. Finalnie reprezentantki ChRL trafiły do grupy z Koreą Północną, czyli ówczesnymi mistrzyniami broniącymi tytułu, ale także z Hong Kongiem oraz Tadżykistanem. Wyjście z grupy miało być po prostu formalnością… i było, bo Chinki nie tylko wygrały wszystkie mecze fazy grupowej, ale nie straciły choćby jednej bramki i zdobyły ich aż 25 – najwięcej ze wszystkich drużyn w tej części turnieju.

W pierwszym meczu fazy grupowej Chinki trafiły na kadrę Hong Kongu, z którą wygrały aż 7:0. Przy okazji tego spotkania nie ma żadnej historii, jednak napomknąć trzeba, że w tym starciu Wang Shanshan trafiła do siatki rywalek w 20. minucie, podwyższając tym samym wynik tamtego meczu na 2:0. Więcej goli w meczu z Hong Kongiem Wang Shanshan nie strzeliła, jednak grad goli z jej strony nadszedł w drugim spotkaniu.

6 goli w 10 minut? A może 7 w 12?

Porównanie z Robertem Lewandowskim nie jest tutaj przypadkowe, bo zarówno nasz rodak jak i Wang Shanshan do swoich rekordów podchodzili w roli rezerwowych. Chinka trafiła na płytę boiska meczu z Tadżykistanem w 56. minucie przy wyniku 6:0 i strzelanie rozpoczęła na spokojnie, bo w 64. minucie starcia podwyższyła prowadzenie Chinek na 7:0. Kolejne trafienie wówczas 28-letniej napastniczki przyszło dziewięć minut później, a następne bramki następowały już ze znacznie większą częstotliwością. Oj, dużo większą…

Między 81. a 93. minutą meczu doszło do masakry, której świadkami i jednocześnie ofiarami były tadżyckie zawodniczki, a piłkarskim katem okazała się ona – Wang Shanshan. Właśnie wtedy, w przeciągu 12 minut Chinka trafiała do siatki rywalek kolejne SIEDEM razy! Gole chińskiej napastniczki przychodziły w 81’, 83’, 87’, 88’, 90+1’, 90+2’ i 90+3’. W tym okresie, a dokładniej w 90. minucie, swoje piąte trafienie dołożyła także Zhao Rong (wcześniej trafiała w 3’, 19’, 47’, 59’). Mecz zakończył się rezultatem 16:0 dla reprezentacji Chin, a na listę strzelczyń wpisane zostały:

  • Wang Shanshan (64’, 73’, 81’, 83’, 87’, 88’, 90+1’, 90+2’, 90+3’),
  • Zhao Rong (3’, 19’, 47’, 59’, 90’),
  • Li Tingting (4’),
  • Wang Shuang (51’).

Osiągnięcie Wang Shanshan można rozpatrywać na wiele różnych sposobów:

  • Dziewięć goli w jednym spotkaniu
  • Dziewięć goli jako zawodniczka rezerwowa
  • Dziewięć goli w 29 minut
  • Osiem goli w 20 minut
  • Siedem goli w 12 minut
  • Sześć goli w 10 minut
  • “Hattrick hattricków” w jednym meczu
  • Dwa hattricki klasyczne w jednym meczu

A do tego łącznie 11 goli w fazie grupowej.

Nine-goal diva

Chińskie media szybko podchwyciły temat i nadały Wang Shanshan tytuł „Nine-goal diva”, którego tłumaczenie na polski nie jest mega sexy, jednak trzeba by było wybrać coś z dwójki „dziewięciobramkowa diwa” lub „diwa dziewięciu goli”. Taki wyczyn i taki rozgłos dał Chince jeszcze większą popularność, bo o jej wyczynie zaczęło pisać sporo zagranicznych mediów. Problem jednak w tym, że charakterologicznie Wang bliżej jest do nieśmiałego N’golo Kante, niż ekstrawertycznego Cristiano Ronaldo. Piłkarka nie lubi rozgłosu, nie przepada za wywiadami, a jeśli jej drużyna świętowała mniejszy lub większy sukces, Wang Shanshan stała zawsze na uboczu z dala od fleszy fotoreporterów. O jej introwertyczności wspominał ojciec piłkarki, Wang Ruijin:

Gdziekolwiek jest, nie rzuca się w oczy. Ma taką osobowość, nie lubi rozgłosu i nie lubi dawać wywiadów, a zamiast tego woli skupić się na dobrej grze w piłkę.

I to ostatnie – jak widać – wychodzi jej świetnie!

Reprezentantki Chin w chińskim wydaniu Vogue (Wang Shanshan na górze z prawej)