Piłkarskie marzenia: Przekonać półtora miliarda ludzi

Niniejszy tekst został opublikowany w przewodniku “Futbol za Wielkim Murem”. Megalomańskie plany Chińskiej Federacji Piłkarskiej i rządu w Pekinie zakładają, że w ciągu kilkunastu lat reprezentacja Państwa Środka dołączy do światowej czołówki. Powstające piękne stadiony, luksusowe bazy treningowe i akademie piłkarskie szkolące tysiące młodych piłkarzy – to wszystko ma sprawić, że Chiny staną się futbolową potęgą. Nie można jednak zapominać, że przed tą dyscypliną jeszcze jeden, równie trudny cel – przekonać do siebie półtora miliarda ludzi i stać się sportem narodowym. Chińczycy są spragnieni sukcesów i chętnie śledzą poczynania swoich reprezentantów zdobywających trofea, dlatego poprawa wyników kadry Smoków i dobre mecze zawodników w silnych ligach w Europie mogą rozpocząć rewolucję.

Niezwykły potencjał

O tym, że jest o co walczyć, świadczą liczby. Już kilkukrotnie kibice w Chinach pokazywali, że piłka nożna może ich bardzo interesować. Tak było przede wszystkim podczas Pucharu Azji w 2004 roku, którego gospodarzem było właśnie Państwo Środka. Finał, w którym reprezentacja Smoków mierzyła się z Samurajami z Japonii, oglądało przed telewizorami 300 milionów fanów! To był zdecydowany rekord, jaki osiągnął futbol w tym kraju. Na co dzień nie jest aż tak kolorowo, ale niektóre ważniejsze mecze nadal oglądają dziesiątki milionów kibiców. Finał Azjatyckiej Ligi Mistrzów z udziałem Guangzhou Evergrande w 2015 roku przyciągnął 30 milionów fanów, a 12-minutowy debiut Wu Leia w Espanyolu śledziło ponad 40 milionów. W Chinach piłkę nożną z każdym rokiem uprawia coraz więcej osób, szczególnie dzieci. Jak podaje FIFA w swoich oficjalnych danych, w Państwie Środka jest obecnie 711 tysięcy piłkarzy grających w ponad 2200 klubach (z których tylko około 60 jest profesjonalnych). Warto wspomnieć także o futbolu kobiecym, ponieważ panie odnoszą znacznie lepsze wyniki niż panowie, dzięki czemu chińscy kibice śledzą też czasem poczynania reprezentacji, której największą gwiazdą jest obecnie Wang Shuang.

Być jak Yao

229 – tyle centymetrów mierzy najwybitniejszy sportowiec Chin w ostatnich latach. Człowiek, który rozpoczął w kraju koszykarską rewolucję, a sam stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych zawodników grających w NBA w XXI wieku. Chodzi oczywiście o Yao Minga. I to właściwie tylko dzięki niemu basket stał się najpopularniejszym sportem w Państwie Środka. Mecze Houston Rockets, w którym występował w latach 2002-2011, oglądały miliony jego rodaków i nawet po zakończeniu kariery przez Yao, Chiny są największym rynkiem najlepszej koszykarskiej ligi na świecie. Jak podają same władze NBA, w tym kraju jest ponad 300 milionów kibiców basketu. Popularność tej dyscypliny można było zobaczyć przede wszystkim podczas zeszłorocznych Mistrzostw Świata, które były organizowane właśnie w Chinach. Gospodarze liczyli na świetny wynik swojej reprezentacji i dojście do strefy medalowej. Ich plany pokrzyżowała m.in. kadra Polski. Podopieczni Mike’a Taylora wygrali z Chińczykami, którzy nie wyszli z grupy, a następnie stracili szansę na udział w Igrzyskach Olimpijskich w Tokio. Turniej, który miał być koszykarskim świętem dla Chin, stał się dla kibiców z tego państwa prawdziwym koszmarem.

Również lokalna liga cieszy się w kraju dużą popularnością. CBA była pierwszymi zawodowymi w Chinach, które zostały wznowione po pandemii koronawirusa. Kibice na parkietach mogą oglądać zawodników znanych z NBA. W tym roku są nimi np. Jeremy Lin, Jordan Crawford czy O.J. Mayo. Do niedawna grał tam również nasz reprezentant Maciej Lampe.

Mistrzowie przy stole

Myśląc o chińskich sportach narodowych, od razu przychodzi nam do głowy tenis stołowy. Mieszkańcy tego kraju to zdecydowanie najlepsi zawodnicy tej dyscypliny, a jeśli nie zdobywają złotych medali podczas Igrzysk Olimpijskich, to dlatego, że wygrali Chińczycy reprezentujący inne kraje… Najlepszą zawodniczką w historii jest bez wątpienia Deng Yaping, a jej osiągnięcia są doprawdy niebywałe. Jest ona 9-krotną mistrzynią świata, czterokrotną mistrzynią olimpijską i przez siedem lat nieprzerwanie prowadziła w rankingu tenisistek stołowych. Jeszcze bardziej niebywałe jest to, że karierę zakończyła mając zaledwie 24 lata! Swoje pierwsze mistrzostwo Chin wygrała już w wieku 13 lat. Nie bez powodu została wybrana najlepszą sportsmenką stulecia w Państwie Środka. O ile liczba zawodowych tenisistów stołowych nie jest oszałamiająco duża, to sport ten jest uprawiany na co dzień przez największe rzesze Chińczyków – amatorsko paletkę do rąk bierze około 300 milionów mieszkańców kraju. 

Coraz większą popularnością w Chinach cieszy się także inny stołowy sport, mianowicie snooker. Dzieje się tak dzięki dobrym wynikom takich zawodników, jak Ding Junhui, Liang Wenbo i Liu Chuanga. Liczbę grających w snookera mieszkańców Państwa Środka szacuje się na 50 milionów, a w samym Pekinie znajduje się około 300 klubów, w których można wziąć do ręki kij i poczuć się jak Ronnie O’Sullivan. 

W poszukiwaniu nowej gwiazdy

Kilka tygodni temu karierę zakończył Lin Dan, dla wielu najwybitniejszy badmintonista na świecie. Być może dla Polaków ten sport wydaje się być niszowy, jednak dla Chińczyków jest to jedna z najważniejszych dyscyplin, a sam Lin był dla wielu idolem porównywalnym dla nas do Adama Małysza. Jest dwukrotnym mistrzem olimpijskim i pięciokrotnym mistrzem świata. 

Badminton to drugi najpopularniejszy amatorski sport w Chinach. Ze względu na swoją prostotę, uprawia go ponad 100 milionów Chińczyków. W kraju funkcjonuje wiele lokalnych i nieprofesjonalnych lig. Turnieje mistrzostw świata i mecze na Igrzyskach Olimpijskich przyciągają dużą liczbę kibiców przed telewizory.

Olimpijska duma

Po otrzymaniu organizacji Igrzysk Olimpijskich w 2008 roku, Chiny podeszły do sprawy bardzo ambicjonalnie i chciały zdobyć największą liczbę medali spośród wszystkich krajów na świecie. Rzeczywiście, udało im się to. Ta impreza była prawdziwym pokazem siły Państwa Środka i cieszyła się niezwykłą popularnością wśród mieszkańców. Chińczycy szczególnie chętnie zasiadali przed telewizorami podczas finałów wyścigów pływackich, turnieju tenisa stołowego, boksu, gimnastyki, a także zawodów lekkoatletycznych. Największe nadzieje wiązali z występem Liu Xianga, złotego medalisty biegu płotkarskiego na 110 metrów z Igrzysk w Atenach w 2004 roku. Ustanowił wtedy rekord olimpijski, który do dziś nie został pobity. Niestety, podczas zawodów w Pekinie, po tym jak jednemu z biegaczy został odgwizdany falstart, Liu zszedł z bieżni, ku zdumieniu i rozpaczy fanów. Okazało się, że powodem była kontuzja ścięgna Achillesa. Pech chińskiego idola nie opuścił go także cztery lata później, kiedy w biegu podczas Igrzysk Olimpijskich w Londynie doznał kontuzji przy przeskakiwaniu przez płotek.

Chińczycy otrzymali kilka lat temu organizację kolejnego turnieju olimpijskiego, tym razem zimowego. Za dwa lata do Pekinu przyjadą najlepsi sportowcy na śniegu i lodzie. Państwo Środka nigdy nie było zimową potęgą, sukcesy odnosząc tylko w kilku dyscyplinach. Chodzi przede wszystkim o łyżwiarstwo szybkie, w którym Chińczycy zdobyli już 33 medale olimpijskie. W kraju znajduje się kilka ośrodków, gdzie można trenować ten sport, m.in. w Changchun, Daqing i Harbinie. Organizacja Igrzysk w 2022 roku zmobilizowała kraj, który ponownie chce odnieść duży sukces. Zatrudniono wielu znanych trenerów z Europy. Szkoleniowcem kadry skoczków narciarskich został Fin Mikka Kojonkoski, męską drużynę biathlonistów objął Norweg Ole Einar Bjørndalen, a żeńską jego żona Rosjanka Darja Domraczewa.

Chińska dusza wojownika

Sztuki walki od stuleci kojarzą się z Chinami. Jak można było usłyszeć w wielu filmach, „kung fu to styl życia”. To prawda, że mieszkańcy Państwa Środka lubują się w tego typu aktywnościach fizycznych. Wśród osób starszych szczególną popularnością cieszy się taijichuan, znane także pod nazwą tai chi. Jest to sztuka walki związana najbardziej z gimnastyką medytacyjną. W chińskich parkach na każdym kroku można spotkać grupy emerytów wykonujących ćwiczenia. 

Chińczycy lubują się jednak także w inny sportach walki, przede wszystkim boksie i MMA. Niezwykłe zainteresowanie wzbudził szczególnie debiutancki pojedynek w profesjonalnej karierze Zou Shiminga, który w 2013 roku przyciągnął przed telewizory około 300 milionów widzów. Nie ma co się dziwić, bo  Zou to dwukrotny złoty medalista olimpijski z Pekinu i Londynu. W 2016 roku 200 milionów Chińczyków oglądało na CCTV5 walkę Qiu Xiaojuna z Raymondem Commeyem. Najnowszą gwiazdą w Państwie Środka jest zawodnicza mieszanych sztuk walki Zhang Weili, która od dwóch lat walczy w federacji UFC i wygrała do tej pory wszystkie pojedynki, w tym ostatni z Polką Joanną Jędrzejczyk. 

Spragniony sukcesów naród

Chińczycy udowadniają, że są głodni zwycięstw i gdy ich sportowcy zdobywają trofea w jakiejś dyscyplinie, to kraj ogarnia prawdziwa gorączka znana nam np. w formie Małyszomanii, Kubicomanii czy Stochomanii. W Państwie Środka, oprócz wymienionych wyżej postaci ze świata koszykówki, tenisa stołowego, boksu czy lekkoatletyki, fani z wypiekami na twarzy śledzili mecze tenisistki Li Na, pierwszej azjatyckiej zwyciężczyni turnieju Wielkiego Szlemu, żeńskiej kadry siatkarskiej, która jest jedną z najlepszych reprezentacji na świecie, a także Shen Xue i Zhao Hongo, znakomitej pary startującej w zawodach łyżwiarstwa figurowego. Wciąż popularni w kraju są Li Ning, trzykrotny złoty medalista olimpijski w gimnastyce, a także obrosły w legendę biegacz Liu Changchun, pierwszy w historii reprezentant Chin na Igrzyskach Olimpijskich, który jako jedyny przedstawiciel swojego narodu wystąpił w Los Angeles w 1932 roku. Piłka nożna ma przed sobą daleką i trudną drogę, nie jest ona jednak niemożliwa do przejścia. Wu Lei pokazał drogę swoim rodakom, teraz czas na kolejnych, którzy rozkochają dumny naród i wprowadzą futbol na sportowy piedestał w Chinach.