Nie płaczę po Jordim Cruyffie

Dokładnie dzisiaj, 3 czerwca 2021 roku zakończyła się jedna z najdłuższych sag transferowych, w której udział brał – choć pewnie to uczestnictwo było raczej marginalne – chiński klub. Jordi Cruyff (albo jak kto woli – Jordi Cruijff; chociaż na potrzeby tego tekstu pozostanę przy pierwszej opcji) oficjalnie opuścił Shenzhen FC i trafił do Barcelony. Nie jako pierwszy trener, a jako członek “obszaru piłkarskiego”. Czy za Holendrem należy płakać? Jak mogliście wyczytać z tytułu – nie. Co mi się nie podobało w pracy Holendra i dlaczego uważam, że pierwszy lepszy chiński trener osiągnąłby to samo? Zapraszam do lektury.

Romantyczny trener

Magia nazwiska będzie Jordiemu towarzyszyła prawdopodobnie do końca jego życia. I choć w Maccabi Tel Aviv zrobił dobrą robotę – wielu uważa, że postawił klub na nogi – to już w Chinach jego praca aż tak widoczna nie była. Holender w Państwie Środka miał dwóch pracodawców: od 2018-2019 był szkoleniowcem Chongqing Lifan, zaś w drugiej połowie 2020 został zatrudniony przez Shenzhen FC. Ani w jednym, ani w drugim klubie nie widzieliśmy owoców jego pracy. I choć dramatu nie było, to z drugiej strony zdecydowanie nie ma się czym zachwycać.

Jordi Cruyff returns to China Super League but must quarantine first | Free  Malaysia Today (FMT)
Jordi Cruyff z czasów pracy w Chongqing Lifan

Zacznijmy od liczb. Niestety dla Cruyffa te nie wyglądają korzystnie. Oczywiście, pracował w klubach, które nie miały raczej w planach walki o TOP3, jednak trafiał do Państwa Środka jako osoba, która kluby te miała wprowadzić na drogę marzeń o tym odległym celu. 47-latek prowadził swoje drużyny łącznie przez 63 spotkania: 21 z nich było wygranych, 18 zakończyło się podziałem punktów, zaś 24 z nich to porażki. No tak średnio bym powiedział.

A jak było ze stylem? Jakby to powiedzieć… Niewidzialna ręka trenera. Poprawy nie było ani w defensywie, ani w ofensywie. I tyle, bo co więcej powiedzieć o drużynach, które nic szczególnego nie pokazały? Głównie gra w obronie nie była czymś, czym trener Cruyff mógł się pochwalić. Bilans bramkowy, tak jak ten ogólny, jest w Chinach w wykonaniu Holendra minusowy. Ale Cruyffa przecież można bronić argumentem: “miał zbudować w Chinach długofalowy projekt, ale pracował za krótko”. Za taką pensję w Chinach efekt musi być widoczny od razu, a czasu na budowę drużyny nie ma, o czym przekonał się Roberto Donadoni… poprzednik Cruyffa w Shenzhen.

Punkty z najlepszymi? Nie zbieram

Jeśli Cruyff miał w Chinach coś osiągnąć, to głównie za sprawą kunsztu taktycznego i rozpracowywania rywali. Ale tego także nie zauważyliśmy. Holender nie walczył jak równy z równym z Guangzhou FC, Beijing Guoan, Shandong Taishan, Jiangsu czy Shanghai Port. Głównymi skalpami 47-latka były drużyny, którym w ówczesnym czasie po prostu nie szło: spadkowicz sezonu 2018, czyli Changchun Yatai, zawsze przeciętne Hebei i Henan, beznadziejne w sezonie 2019 Beijing Renhe i najsłabsze od lat Shanghai Shenhua (w sezonie 2019). I choć trafiały się wygrane z Shanghai SIPG (3:2) czy Guangzhou Evergrande (2:0), to raczej były rzadkością.

Bilans Jordiego Cruyffa z klubami TOP5 w Chinach:

vs Guangzhou FC (1-1-3)
vs Shandong (0-2-3)
vs Beijing Guoan (0-0-3)
vs Shanghai Port (1-1-1)
vs Jiangsu (0-1-4)

Pozostawiam powyższe do Waszej oceny.

Nie ma czasu na młodzież

Od sezonu 2019 w Chinach obowiązuje reguła, wedle której w każdej drużynie na boisku musi grać zawodnik do lat 23. Jednak Cruyff traktował to jako przykry obowiązek, a nie chęć wypromowania piłkarzy. Tylko w obecnym sezonie młodzieżowcy Shenzhen pod egidą Holendra rozegrali łącznie 450 minut. A że kolejek było zaledwie pięć, to łatwa matematyka wskazuje, że grali tyle, ile musieli i ani minuty więcej. W sumie w tym sezonie zagrało tylko trzech młodzieżowców: Yeljan Shinar (354 minuty; rocznik 99), Xu Haofeng (38 minut; rocznik 99) oraz Zhou Xin (58 minut; rocznik 98).

Dobrze, że do Barcelony nie trafia jako trener, bo Fati, Pedri czy Moriba grzaliby ławę. Ironia alert.

Cruyffa z Chin zapamiętam tylko z tego, że został ukarany mandatem za jazdę skuterem po ośrodku treningowym Shenzhen. Grzywna wyniosła… 257 euro. I to chyba nie świadczy najlepiej o Cruyffie w Chinach. Nie mandat, a fakt, że jest to jego największe osiągnięcie.