Marek Kujach: W Chinach reprezentacja to sprawa honorowa

Kilka dni temu Marek Kujach poinformował, że wraz z końcem listopada przestaje pełnić funkcję koordynator sekcji bramkarzy w akademii Beijing Guo’an. Z tej okazji przypominamy wywiad ze szkoleniowcem, który przeprowadziliśmy na początku 2021 roku. Artykuł jest częścią Futbolu za Wielkim Murem 2021. Jeśli chcesz nabyć swój egzemplarz przewodnika po chińskiej piłce, możesz go kupić w naszym sklepie.

Zacznijmy od 2020 roku. Chinese Super League wystartowało z kilkumiesięcznym opóźnieniem, a drużyny były zgrupowane w dwóch bazach – w Dalian i Suzhou, a zawodnicy nie mogli opuszczać hoteli. Jak to wyglądało jeśli chodzi o zespoły juniorskie i rezerwy? Uczestniczyły one w rozgrywkach i też musiały udać się do specjalnych „baniek”?

Różnie to wyglądało, w zależności od okresu. Nie było meczów o stawkę, graliśmy jedynie między sobą lub towarzysko z lokalnymi rywalami, jeśli oczywiście udało się takie pojedynki zorganizować, ponieważ ciężko było znaleźć przeciwników. Przepisy i restrykcje w Pekinie były surowsze niż w innych miastach. Przez większość czasu chłopcy przebywali w naszym centrum treningowym. Czasem, gdy sytuacja była lepsza, mogli opuszczać bazę.

Wiadomo już, jak to będzie wyglądało w tym roku?

Jeszcze nic nie wiadomo na ten temat. Są rozważania o tym, czy będą rozgrywane ligi U-18 i U-21. Wydaje mi się, że najbardziej prawdopodobny scenariusz jest taki, że zorganizowana zostanie tylko liga dla rezerw. Jak do tej pory w ogóle nie mówi się na temat młodszych zespołów. 

Czyli zapowiada się, że rok 2021 będzie stracony dla roczników juniorskich, podobnie jak ostatnie 12 miesięcy?

Nie do końca będzie stracony. Staramy się jak najlepiej organizować treningi, ale wiadomo, to nie jest sytuacja idealna i rozwój tych chłopców nie będzie taki, jakbyśmy tego chcieli.

Czy podczas przerwy zimowej wracał pan do Polski, czy klub zalecił panu pozostanie w Chinach? Jak wygląda teraz sytuacja z przyjazdem do Państwa Środka?

Nie ma problemów z ponownym wjazdem, moja żona wróciła na święta do domu. Sam nie mogłem tego zrobić, bo klub faktycznie zalecił pozostanie w Chinach. Małżonka właśnie wróciła i przechodzi kwarantannę, która obecnie wygląda inaczej niż wcześniej. Przez pierwsze dwa tygodnie osoby przekraczające chińską granicę mają całkowity zakaz wychodzenia z hotelowego pokoju, a przez kolejny tydzień nie mogą wjechać do Pekinu. Chińczycy bardzo poważnie podchodzą do kwestii zwalczania i profilaktyki wirusa. Angela przed wyjazdem do Europy, a następnie przed powrotem do Chin miała wykonany test krwi oraz z próbki z gardła. 

Podczas kwarantanny również przechodzi się testy i oczywiście pod jej koniec też. Między czternastym a dwudziestym pierwszym dniem trzeba mierzyć temperaturę ciała i o wynikach informować odpowiednią instytucję. Po tym okresie kolejny test trzeba przejść, gdy chce się wjechać do Pekinu. Dodatkowo, po powrocie do domu również należy monitorować temperaturę ciała. Może cały ten proces na pierwszy rzut oka wydaje się być skomplikowany, ale to jedynie rozbudowana prewencja, która skutecznie spełnia swoje zadanie.

Jak wygląda akademia Beijing Guoan? Jak dużo boisk macie do dyspozycji, ilu juniorów się tam szkoli, czy jest duże zainteresowanie wśród dzieci?

My przyjechaliśmy tutaj trzy lata temu i na początku funkcjonowały tylko drużyny U-15 i wyższe. Ale wiadomo, że przyszłość jest w dzieciach i młodzieży, dlatego opieramy się na schemacie europejskim, a przede wszystkim Ajaxu Amsterdam, w którym pracowałem razem z Patrickiem Ladru. To on zabrał mnie ze sobą do Chin i wspólnie staramy się przyjmować już jak najmłodsze roczniki i organizować dla nich treningi i mecze. Obecnie mamy już zespół U-12, ale zaczynamy obserwować też dzieci z rocznika U-11. W niedalekiej przyszłości chcemy rozpocząć zajęcia dla jeszcze młodszych dzieci. W Pekinie jest taki problem, że jest bardzo trudno zarejestrować chłopców spoza miasta. Biorąc jednak pod uwagę wielkość tej metropolii, w której mieszka ponad 22 miliony ludzi, talentów na pewno tu nie brakuje. Staramy się współpracować z różnymi klubami amatorskimi i profesjonalnymi, aby wspierać się i wspólnie wyszukiwać utalentowanych zawodników, by trenowali i grali na odpowiednim dla nich poziomie. Co chyba najważniejsze, poza zajęciami dla piłkarzy, organizujemy też kursy i szkolenia dla trenerów, dzielimy się z nimi naszą wiedzą i doświadczeniem – rozwój musi być całościowy, nie może opierać się jedynie na graczach.

Czy widzi pan w swoich zespołach juniorów, którzy wyróżniają się na tle innych zawodników i mogą w przyszłości wyjechać do Europy i stanowić trzon reprezentacji Chin?

Jak najbardziej, jest tu wielu utalentowanych graczy, ale też ciężko jest wyrokować, jak potoczą się ich losy w seniorskiej piłce, ponieważ to zależy od wielu czynników, nie tylko sportowych. Byłoby to takie wróżenie z fusów. Mamy trudniej z tymi starszymi rocznikami, ponieważ pracujemy tu tylko od trzech lat, a to za mało czasu na przekazanie im naszego futbolowego DNA. Nie jest proste tak szybko nauczyć ich wystarczająco dużo, by mieli łatwiej w seniorskiej piłce. No i sama struktura piłki nożnej w Chinach mogłaby wyglądać trochę inaczej. Można ją zdecydowanie usprawnić, co byłoby korzystne dla futbolu klubowego w tym kraju. Chodzi na przykład o młodzieżowych reprezentantów Chin w różnych kategoriach wiekowych. Ci chłopcy są zabierani z naszych akademii na zgrupowania trwające nawet kilka miesięcy. Uważam, że to nie jest najlepsze rozwiązanie, ponieważ dla rozwoju piłkarza najważniejsze jest granie jak największej liczby meczów. W reprezentacji na pewno nie udaje im się rozegrać tylu spotkań co w klubie. Są różne pomysły, jednym z nich jest to, by młodzieżowe reprezentacje brały udział w rozgrywkach ligowych, tylko niestety wtedy graliby na niższym poziomie niż ten, który odpowiada ich umiejętnościom. Każde rozwiązanie ma wady i zalety, ale to może hamować postępy tych utalentowanych chłopaków.

Ale takie wyjazdy są obowiązkowe? Jeśli federacja zgłosi się po jakiegoś zawodnika, to trzeba go na takie zgrupowanie wysłać?

Jeśli chodzi o młodzieżowców, to tak. Takich piłkarzy zwolnić może jedynie sytuacja, gdy nadają się oni już do gry lub treningów w pierwszym zespole, wtedy jest możliwość zatrzymania ich w klubie. W Chinach reprezentacja to sprawa honorowa, to jest kwestia kultury tego kraju.

Jakie chińskie kluby mają najlepsze zespoły młodzieżowe? Czy te same drużyny, które są najsilniejsze w futbolu seniorskim, wiodą prym także w niższych kategoriach wiekowych, czy jednak są jakieś kluby, które lepiej radzą sobie w szkoleniu talentów?

Oprócz Guangzhou FC, mnie najbardziej rzucił się w oczy zespół Shandong Taishan. Nie tylko pod względem poziomu samych chłopaków, ale także organizacji i struktury futbolu młodzieżowego. Podobnie Hebei FC, to są nasi przeciwnicy. Nasza akademia też po niedługim czasie została zaliczona do grona czterech najlepszych w kraju. Robimy stałe postępy i rozwijamy się.

Jak często piłkarze z rezerw przebijają się do pierwszej kadry Beijing Guoan?

W ostatnich trzech latach było kilku chłopaków, którzy są teraz członkami seniorskiego zespołu. Nie grają często, ale trenują z pierwszą drużyną na stałe, czasem dołączają także inni juniorzy. To oczywiście zależy od trenera. Ważne by szkoleniowiec pamiętał o tych młodych piłkarzach z akademii i był w ciągłym kontakcie z menadżerami i trenerami zajmującymi się ich przygotowaniem, ale sam też kontrolował ich grę, oglądał ich mecze.

Jak to wyglądało za kadencji Bruno Genesio? Czy Francuz szukał wzmocnień kadry w klubowej szkółce?

Jego kontakty z akademią były dobre. Muszę przyznać, że zapraszał juniorów na regularne treningi z pierwszą drużyną. Różnica między piłką juniorską i seniorską jest jednak duża, zwłaszcza tutaj, gdzie wpływ mają także kwestie kulturowe. Jeden z moich podopiecznych z zespołu U-18 trenował z drużyną Genesio, potem wrócił do nas. Spytałem go, jak tam było, jak dawał sobie radę. Mówił, że wszystko fajnie, ale tamci bramkarze mają po 30 lat. Wydaje mi się, że czasem jest tu za duży respekt wobec starszych piłkarzy. Dla nas jest to może niezrozumiałe, ale to jest cecha Chińczyków, jedna z wielu, która odróżnia ich od Europejczyków.

Spytam zatem o ten stereotyp, według którego Chińczycy nie są zbyt wysocy. Czy wzrost jest problemem dla bramkarzy z tego kraju, czy nadrabiają to innymi cechami, takimi jak refleks czy ustawianie się? 

Wszędzie tak jest, że jak nie ma się jakiejś ważnej cechy, to trzeba nadrabiać innymi. W Europie też wielu bramkarzy nie jest zbyt wysokich, a jednak radzą sobie dobrze. I też tutaj muszę powiedzieć, ze w akademii mamy kilku wysokich golkiperów. Sam nie należę do najniższych osób, mam 186 cm wzrostu, a niektórzy są o pół głowy wyżsi ode mnie. Jest też paru innych bramkarzy, którzy nadrabiają te braki atletycznością, skocznością, zwinnością.

Co pana najbardziej zdziwiło w pracy w chińskim klubie? Wszyscy mówią o żelaznej dyscyplinie, z której słyną piłkarze z tego kraju, ale czy zwrócił pan uwagę również na inne cechy?

Tak jak już mówiłem, ten respekt wobec starszych jest bardzo widoczny. U nas młodzi zawodnicy chcą grać jak najszybciej i pokazać, że są lepsi od weteranów. Tutaj jest wobec nich duży szacunek, może nawet zbyt duży. Ta dyscyplina pracy rzeczywiście jest wszechobecna. Ale czasem jest też problemem, ponieważ zabija trochę kreatywność. Jeśli jednak trenuje się chłopaków od najmłodszych lat, da się te cechy wypracować.

Czy Chiny to dobry kierunek dla polskich trenerów? Jakie są plusy i minusy pracy w tym kraju?

Widzę tylko plusy. Po pierwsze, zdobywa się tutaj bardzo wartościowe doświadczenie. Oczywiście zależy to też od poziomu, na którym się pracuje. Po drugie, jest to piękny kraj z kulturą wartą poznania. Z mojego punktu widzenia wszystko jest w porządku i nie mam na co narzekać. To, skąd i z kim przyjechałem ma na to duży wpływ, bo w naszej akademii wraz Patrickiem wzorujemy się najmocniej właśnie na Ajaxie. Mamy tu optymalne warunki do pracy dla siebie, ale i pracy nad rozwojem podopiecznych. Klub cały czas idzie do przodu, poprawia i ulepsza co tylko się da, co widać po całej infrastrukturze, bazie treningowej, a nawet samej organizacji działania klubu.

Czy ma pan czas na oglądanie meczów pierwszej drużyny Beijing Guo’an? Gdy było to możliwe, chodził pan na Stadion Robotniczy?

Tak, jak najbardziej. Byliśmy z żoną praktycznie na każdym meczu, tak samo było w Polsce i Holandii. Piłkarze z akademii również byli obecni na spotkaniach pierwszej drużyny na Stadionie Robotniczym. Teraz jest to niemożliwe, ale oglądamy wszystko w telewizji. To jest nasza praca, ale przede wszystkim hobby i pasja. Jeśli ktoś ma w sercu piłkę nożną, to nieważne, czy pracuje się trzy czy trzynaście godzin dziennie, człowiek się nie męczy i robi to z uśmiechem na ustach. 

Jak wygląda atmosfera na meczach Chinese Super League? Czy chińscy kibice są oddani swoim drużynom?

Kochają swoje kluby, ale atmosfera na trybunach jest tutaj zupełnie inna niż w Polsce. Nie ma zaczepek, niewłaściwych zachowań. Wiadomo, że czasem ciężko jest coś zrozumieć po chińsku, ale do tej pory nigdy nie widziałem niepoprawnych sytuacji na stadionach. Poza tym Chińczycy są naprawdę bardzo głośni, na mecze Guo’an często przychodziły tłumy. Jest świetna oprawa, dużo flag, wszyscy ubrani na zielono. Bardzo mi się to podoba.

Jakie są pana sportowe cele na 2021 rok?

Podstawą jest dla mnie wsparcie chłopaków. Chcę, by każdy z nich poprzez dobre wyszkolenie osiągnął odpowiedni poziom i mógł wejść do pierwszej drużyny Beijing Guo’an. A tym, którym się to nie uda, chcę pomóc w ewentualnym szukaniu klubów na odpowiednim dla nich poziomie. Drugim, ale chyba najważniejszym celem dla całej akademii jest otworzenie naborów do najmłodszych roczników, to będzie ciężkie do spełnienia, ale mam nadzieję, że liga ruszy i rozegramy ją do końca. Co jest kluczowe dla mnie? Przedłużenie mojego kontraktu, dzięki czemu mógłbym kontynuować swoją pracę i proces przemian, który już zacząłem – szkolenie bramkarzy, ale przede wszystkim trenerów. Praca z tymi ostatnimi pomoże kształcić wysokiej klasy zawodników przez lata i pozwoli na awans wychowanków do podstawowego zespołu.