Jedyny taki w historii: podsumowanie sezonu 2021 w CSL

Uff, wreszcie skończyli! Chinese Super League, które normalnie swoje ostatnie mecze rozgrywa w listopadzie lub grudniu, tym razem nie zdołała „zmieścić” się w kalendarzowym roku. Po wielu problemach i przeciwnościach w końcu dobiliśmy do brzegu.

Prolog

Rok 2020 był niezwykle trudny dla chińskiego futbolu. Chinese Super League ruszyła z kilkumiesięcznym opóźnieniem, format sezonu musiał zostać zmieniony, żeby móc rozegrać mniej meczów, a wszystkie spotkania odbywały się w dwóch bańkach w Suzhou i Dalian, w których odizolowano piłkarzy od świata zewnętrznego.

Rok 2021 miał być już lepszy. Media zapowiadały, że choć sezon rozpocznie się w bańkach, to po 10 kolejkach kluby wrócą na swoje stadiony, gdzie wreszcie lokalna społeczność będzie mogła kibicować swoim ulubieńcom z trybun. Futbol miał wrócić do normy, tak jak robił to w innych zakątkach świata. Ale w Chinach tak się nie stało. Pierwsze miesiące nowego roku to walka wielu klubów o przetrwanie. CFA wprowadziła nowe reformy i bardziej pilnowała klubowych budżetów i wypłat pensji. Zespoły musiały złożyć odpowiednie dokumenty do federacji, żeby otrzymać licencję. Trwała walka z czasem, a na deskach leżały Tianjin Jinmen Tiger i Jiangsu Suning. Ostatecznie klub z Tiencinu cudem się uratował, ale z chińskiej mapy zniknął mistrz z 2020 roku. Był to duży cios dla CSL, która straciła poważnego gracza.

To był jednak dopiero początek problemów ligi. Z powodu zakazu wjazdu z Brazylii do Chin w kraju zostało wielu Canarinhos, którzy nie mogąc grać dla swoich klubów, zaczęli zrywać kontrakty. Do CSL nie wrócili już m.in. Paulinho, Talisca (Guangzhou FC), Renato Augusto (Beijing Guo’an), Leo Baptistao (Wuhan FC) czy Roger Guedes (Shandong Taishan). Wielu piłkarzy z Europy także nie miało ochoty grać dalej w Chinach. Nie ma co się dziwić – czekałoby ich znów wielomiesięczne odizolowanie, do tego coraz więcej drużyn miało problemy z wypłatami pensji. W CSL zostało tylko kilku znanych piłkarzy na czele z Oscarem (Shanghai Port), Cedrikiem Bakambu (Beijing Guo’an), Marouane’em Fellainim (Shandong Taishan) i Adrianem Mierzejewskim (wypożyczony z Chongqing Liangjiang do Shanghai Shenhua).

Kataklizm

Rozgrywki rozpoczęły się późno, bo 20 kwietnia. Mimo to pierwotny plan zakładał rozegranie pełnego sezonu z 30 kolejkami. Wszystko na styk, bez marginesu na przekładanie meczów. Szybko okazało się, że plan się posypał. Po pierwsze, kluby grające w Azjatyckiej Lidze Mistrzów musiały odpuścić te rozgrywki, ponieważ zawodnicy biorący w nich udział musieliby po powrocie do Chin odbyć długą kwarantannę, podczas której nie mogliby uczestniczyć w meczach ligowych. Beijing Guo’an, Guangzhou FC i Shanghai Port wysłały zatem do Kataru i Uzbekistanu swoje rezerwy.

Drugim problemem były mecze reprezentacji Chin walczącej w eliminacjach do mistrzostwach świata 2022. Spotkania kadry miały być rozgrywane we wrześniu, październiku i listopadzie. Mecze odbywały się poza Państwem Środka, więc ponownie piłkarze uczestniczący w eliminacjach musieliby spędzić co najmniej trzy tygodnie na kwarantannie. Kilka dni po zakończeniu kwarantanny musieliby znów udawać się na zgrupowanie reprezentacji i tak przez trzy miesiące. To oznaczało, że kadrowicze zostali wyłączeni z rozgrywek CSL na cały okres eliminacji mundialowych. Co postanowiła federacja? Zawieśmy na ten czas ligę! Idealne rozwiązanie na problemy finansowe klubów, które na kilka miesięcy straciły zyski z praw telewizyjnych, musiały przez ten okres organizować na własny koszt obozy treningowe. Reprezentacja nie sprawiła niespodzianki i praktycznie wypisała się z walki o Katar, a liga została skrócona do 22 kolejek i po raz pierwszy w historii nie została dokończona w roku kalendarzowym.

W międzyczasie co kilka dni media informowały o wielkich problemach kolejnych klubów. Najwięcej mówiło się o Guangzhou FC z powodu potężnych długów właściciela zespołu, Grupy Evergrande. Gdy widmo bankructwa zajrzało w oczy giganta, ten przestał myśleć o futbolu i piłkarze oraz członkowie sztabu szkoleniowego zostali pozbawieni wynagrodzeń. Z drużyną pożegnali się naturalizowani gracze, Fabio Cannavaro i jego współpracownicy, a stery na ostatnie kolejki przejął 41-letni kapitan Zheng Zhi. To nie była odosobniona historia. W sumie aż 13 z 16 klubów nie wypłacało pieniędzy na czas. Katastrofa.

Mistrzowie ze świętej góry

Dwa z trzech zespołów nie mających problemów finansowych były Shandong Taishan i Shanghai Port FC. Portowcy przez ten trudny okres zachowali wszystkich kluczowych piłkarzy z Oscarem i Aaronem Mooyem na czele. W Jinanie wciąż grali także Marouane Fellaini i Son Jung-ho. Wydawało się, że pomiędzy tymi dwiema drużynami rozstrzygnie się kwestia mistrzostwa kraju i rzeczywiście tak się stało, choć lider wyklarował się bardzo szybko.

W 2020 roku w Jinanie zakończyła się era Li Xiaopenga, który zrezygnował z powodów zdrowotnych, po pewnym czasie objął Wuhan FC, a obecnie jest selekcjonerem reprezentacji Chin. Następcą Li w Shandong Taishan został Hao Wei, który wygrał z tym klubem ligę w 1999 roku. Pod jego wodzą Drużyna Góry Tai od samego początku sezonu 2021 narzuciła wysokie tempo. Nie było mocnych na Shandong ani w fazie zasadniczej w bańce w Kantonie, ani w grupie mistrzowskiej. Fellaini i spółka zapewnili sobie tytuł na trzy kolejki przed końcem sezonu.

Na drugim miejscu sezon zakończył Shanghai Port, który do ostatniej kolejki musiał bić się o pozycję z Guangzhou FC. Postawa Kantończyków jest godna podkreślenia, ponieważ jak wspomniałem wcześniej, spadły na nich wszystkie plagi. W tym egipskie ciemności, bo klubu nie było stać na opłacenie rachunków za prąd i zawodnicy musieli trenować tylko przy dziennym świetle. Mimo to Guangzhou zajęło trzecie miejsce i awansowało do Azjatyckiej Ligi Mistrzów, a grający trener i kapitan Zheng Zhi stał się najstarszym graczem w historii rozgrywek.

Większość klubów z grupy spadkowej borykało się z problemami finansowymi, mimo to na miejscu barażowym znalazł się Dalian Pro, trzeci z zespołów, który wypłacał w tym roku pensje na czas. Gorsze okazało się tylko Qingdao FC, które przez cały sezon wygrało zaledwie trzy mecze. Obydwa kluby mają jeszcze szanse zachować swój ligowy byt, a wszystko dlatego, że liga rozrasta się do 18 drużyn. Z drugiej ligi awansowały już bezpośrednio Wuhan Three Towns i Meizhou Hakka, a w barażach z Dalian i Qingdao zagrają odpowiednio Chengdu Rongcheng i Zhejiang Pro.

Tytuł króla strzelców rozgrywek zgarnął nie kto inny jak Junior Negrao. Nie jest to zaskoczenie, ponieważ Brazylijczyk w zeszłym roku grając dla Ulsan był najlepszym strzelcem K-League i Azjatyckiej Ligi Mistrzów. Przed sezonem 2021 przeniósł się do beniaminka Changchun Yatai, co okazało się strzałem w dziesiątkę, ponieważ zespół z prowincji Jilin zajął czwarte miejsce i zagra w barażach o ACL. Negrao zanotował 14 trafień, wyprzedzając Ai Kesena i Alana Kardeca (po 11 goli). Najlepszym asystentem został za to Oscar, który zaliczył 11 ostatnich podań. Na drugim miejscu znalazł się Juan Quintero z Shenzhen z siedmioma asystami.

Adrian Mierzejewski, który w 2021 roku grał na wypożyczeniu w Kwiecie Szanghaju, zagrał w 16 meczach, w których strzelił pięć goli i zanotował dwie asysty. To nie był dla Polaka tak dobry sezon jak poprzedni, ale bez wątpienia był on jednym z najważniejszych piłkarzy Shenhua, szczególnie po odejściu w trakcie sezonu kapitana i legendy klubu Giovaniego Moreno.

W najbliższych dniach przedstawimy nasze subiektywne nagrody. Wybierzemy m.in. najlepszą XI, MVP sezonu, najlepszego piłkarza U-21 czy najlepszy mecz. Po codzienne newsy o chińskim futbolu zapraszamy na naszego Facebooka i Twittera.