Heroizm i narodowa duma – Stalowe Róże awansowały na Igrzyska Olimpijskie!

Dwa dni temu reprezentacja Chin w piłkę nożną awansowała na Igrzyska Olimpijskie w Tokio. Heroiczna walka, która rozpoczęła się dla piłkarek w styczniu 2020 w mieście Wuhan, zakończyła się szczęśliwie w Suzhou. Podopieczne Jia Xiuquana pokazały po raz kolejny, że są jedną z najlepszych drużyn w Azji. Patrząc na historię, trzeba sobie jasno przyznać, że męska kadra Państwa Środka wypada bardzo blado przy osiągnięciach Stalowych Róż.

W oku cyklonu

Droga Chinek do awansu na Igrzyska Olimpijskie była niezwykle kręta. Ze względu na swoją pozycję w rankingu FIFA, rozpoczęły grę w eliminacjach dopiero od trzeciej rundy. Początkowo mecze grupy B miały odbywać się na początku lutego 2020 roku w Wuhan. Reprezentantki Państwa Środka dotarły do miasta w drugiej połowie stycznia, przed obchodami Chińskiego Nowego Roku. Pogarszająca się z dnia na dzień sytuacja w regionie sprawiła, że mecze zostały przeniesione do Nankinu, a Chinki wyjechały z Wuhan dosłownie w ostatniej chwili przed całkowitym odcięciem miasta od świata. Niestety, nie wszystkim piłkarkom udało się „uciec”. Rodzina Wang Shuang mieszka w Wuhan i zawodniczka chciała pozostać z nią jeszcze parę dni, a decyzja o zamknięciu miasta spowodowała, że gwiazda Stalowych Róż nie mogła go opuścić.

Mecze w Nankinie również się nie odbyły, a turniej eliminacyjny został przeniesiony do Australii. Gdy Chinki tam przyleciały, zostały umieszczone w kwarantannie i nie mogły opuszczać hotelu. Zawodniczki trenowały w pokojach i na korytarzach, a zła sytuacja w ich ojczyźnie dodatkowo negatywnie wpływała na ich psychikę. Mimo to udało im się zająć drugie miejsce w grupie, dające im awans do play-offów decydujących o grze na Igrzyskach Olimpijskich. Tam na ich drodze stanęły Koreanki z Południa.

Roczne opóźnienie

Dwumecz pierwszej pary finałów play-offów pomiędzy Australią i Wietnamem został rozegrany już w marcu 2020 roku. Pojedynek pozostałych dwóch drużyn był bardziej problematyczny. Koreanki żądały, by obydwa mecze odbyły się w ich kraju, z kolei Chinki godziły się tylko na grę na neutralnym gruncie. AFC przesuwała kilkukrotnie datę rozegrania spotkań, a w międzyczasie okazało się, że Igrzyska Olimpijskie nie odbędą się w 2020 roku. Dwumecz został zatem przesunięty o ponad rok.

Taki obrót sprawy pozwolił Wang Shuang wrócić do gry. Trzeba jednak przyznać, że zawodniczka uwięziona w Wuhan nie marnowała czasu i trenowała w samotności w mieszkaniu i na dachu swojego bloku. Tak wyglądał dla niej każdy dzień od 24 stycznia do 8 kwietnia 2020 roku. Dzięki ciężkiej pracy piłkarka, która już w wieku 12 lat grała w reprezentacji U-17, poprowadziła swoją drużynę Wuhan Jianghan do symbolicznego i historycznego mistrzostwa Chin.
Po zakończeniu sezonu Chinese Women Super League, reprezentantki Chin udały się na obóz przed play-offami, który w sumie trwał aż 130 dni. Jak mówiła Wang Shuang w wywiadzie dla FIFA.com, przygotowania były bardzo ciężkie, a zawodniczki codziennie pokonywały podczas treningów dystans ponad 10 kilometrów. Pierwszy mecz pomiędzy Koreą i Chinami odbył się 8 kwietnia 2021 roku w Goyang pod Seulem. Stalowe Róże przyleciały na miejsce trzy dni wcześniej, opuściły samolot w specjalnych kombinezonach i udały się prosto do zamkniętej bańki, dzięki czemu uniknęły kwarantanny. Spotkanie zakończyło się wynikiem 2:1 dla Chinek, a bramki zdobyły Zhang Xin i Wang Shuang.

Drugie spotkanie odbyło się na Suzhou Olympic Center w Chinach. Tutaj również zastosowano specjalne środki bezpieczeństwa, dzięki czemu zarówno Chinki jak i Koreanki mogły rozegrać ten mecz bez konieczności spędzenia co najmniej dwóch tygodnie w kwarantannie. Na stadionie, który za parę dni będzie areną zmagań Chinese Super League, pojawiło się 13 tysięcy kibiców. Koreanki prowadziły do przerwy 2:0 i awans Chinek był zagrożony. Wtedy Wang Shuang wzięła sprawy w swoje ręce i strzeliła gola, który doprowadził do dogrywki. Tam ponownie największa gwiazda Stalowych Róż okazała się kluczowa i zdobyła bramkę, która dała awans Chinek na Igrzyska Olimpijskie. Niezwykle trudne eliminacje szczęśliwie dobiegły końca!

Kobiety górą!

Zwycięstwo Chinek w kraju przyjętą z ogromną radością. Po pierwsze, chodzi o symbolikę. To właśnie tę drużynę jako pierwszą na świecie dotknął wybuch pandemii koronawirusa w mieście Wuhan. Stalowe Róże przecierpiały swoje i wykonały tytaniczną pracę, żeby móc świętować swój sukces. Po drugie – no właśnie, sukces. Nie ukrywajmy, męska reprezentacja Chin nie rozpieszcza swoich fanów od wielu lat, zarówno w piłce seniorskiej, jak i młodzieżowej. Fani odsunęli się od kadry już dawno, traktując ją bardziej z przymrużeniem oka niż na poważnie. Dlatego cały kraj kibicował zespołowi Jia Xuquana. Zwycięstwo nad Koreankami znalazło się na okładkach największych gazet sportowych w Chinach, a gratulacje na Weibo złożyli chociażby aktor Deng Chao i piosenkarz Han Hong. Z kolei kibice domagali się, by selekcjoner męskiej kadry Li Tie powołał Wang Shuang w miejsce chociażby Elkesona. Niektóre komentarze były nawet bardziej stanowcze. Najwięcej polubieni zebrała opinia kibica z Szanghaju: „Błagam, rozwiążmy męską piłkę. Wszystkie pieniądze wkładane w CSL należą się kobietom, ponieważ to one z dumą reprezentują Chiny, a nie przynoszą wstyd jak mężczyźni”.

Podczas gdy męska reprezentacja Chin nigdy nie wygrała Pucharu Azji, Stalowe Róże triumfowały w nim aż ośmiokrotnie. Do tego wystąpiły do tej pory na siedmiu turniejach mistrzostw świata i zajęły drugie miejsce 1999 roku, przegrywając po rzutach karnych ze Stanami Zjednoczonymi. Trzy lata wcześniej zdobyły srebrny medal podczas Igrzysk Olimpijskich w Atlancie. Co więcej, gwiazda z tego okresu Sun Wen została uznana za najlepszą piłkarkę XX wieku przez FIFA. Gdzie przy kobietach znajdują się mężczyźni, którzy przegrywają z pogrążoną w wojnie Syrią, a najlepszy piłkarz siedzi na ławce drugoligowego Espanyolu?