Czeski film w chińskiej piłce – nikt nic nie wie

Chińska federacja piłkarska po raz kolejny pokazuje, że nie ma zbytnio pojęcia o tym co robi. Związek nie potrafi wyznaczyć konkretnych terminów na cokolwiek związanego z chińskim futbolem, a jeśli już wyznaczy jakąś datę, to okazuje się, że i tak nie będzie to termin ostateczny. Poprzedni sezon był dosyć szalony pod tym względem, ale poziom dezinformacji przed obecną kampanią sięga zenitu. Obecnie w chińskiej piłce jest jak w czeskim filmie – nikt nic nie wie.

Kiedy ruszy CSL?

Liga chińska tak jak większość (wszystkie?) rozgrywki azjatyckie – albo raczej te zrzeszone w AFC  – gra w systemie wiosna-jesień, a nie jesień-wiosna, jak przyjęło się w większości europejskich lig. To oznacza, że mecze ligowe powinny wystartować w lutym lub marcu każdego roku. W Chinach do tej zasady się stosowano i liga przeważnie ruszała w pierwszym kwartale każdego roku. Wyjątkiem był ubiegły sezon, bo wtedy Chinese Super League swój początek miało dopiero w drugiej połowie lipca. O starcie w Q1 w 2021 roku także możemy zapomnieć, chociaż opóźnienie nie jest wywołane pandemią koronawirusa, jak to miało miejsce w ubiegłej kampanii.

Swoje plany zawsze można zmienić. Tym bardziej jeśli w Twojej lidze i federacji panuje wieczny chaos, który został wywołany Twoimi decyzjami.  Konkretnej daty startu ligi wciąż nie wyznaczono, a przynajmniej nie podano jej do opinii publicznej. Prezes federacji niby wskazuje jakiś dzień, ale w obecnej sytuacji, czyli tym co przeczytacie w kolejnych akapitach, chyba sam nie wierzy, że ta liga ruszy faktycznie 20 kwietnia.

Które kluby zagrają w CSL?

Kandydatów jest czterech:

  • Jiangsu FC (aktualny mistrz Chin, obecnie klub w Chinese Super League)
  • Tianjin Jinmen Tigers (10. klub sezonu 2020, obecnie klub w Chinese Super League)
  • Cangzhou Mighty Lions (spadkowicz z CSL w sezonie 2020, obecnie klub w China League One)
  • Zhejiang Pro (przegrany baraży o CSL w 2020, obecnie klub w China League One)

Pierwsza dwójka walczy o to, aby w CSL pozostać lub – będąc bardziej precyzyjnym – po prostu przetrwać. W obu przypadkach finansowanie klubów przez zewnętrzne podmioty zostało wstrzymane. Skoro w nazwie klubu nie może widnieć słowo „Suning” lub „TEDA”, to dlaczego firmy te mają nadal inwestować w zespół? Zarówno klub z Tiencinu, jak i drużyna z Nankinu dogorywają i… w sumie liczą na cud, na nowego inwestora, na zmianę sytuacji. Do dzisiaj (27 marca 2021) nie dawałem zbyt dużych szans na przetrwanie choćby jednego z tych zespołów. Z informacji, które miałem, z tego co wyczytałem i z tego co się dowiedziałem wyceniałem możliwość przetrwania Jiangsu na 5-10%, zaś Tianjin Jinmen Tigers otrzymał ode mnie około tylko 1% szans na przeżycie. Nie pytajcie, jak to wyliczyłem. Dlaczego tak mało?

Przede wszystkim terminy. 23 marca CFA, chińska federacja piłkarska miała opublikować zestawienie klubów, które zagrają w trzech profesjonalnych ligach w Państwie Środka w 2021 roku. Oczywiście – jak możecie się domyślać – listy tej nie poznaliśmy. Dodatkowo z obu klubów na dosyć dużą skalę odchodzili najważniejsi piłkarze, którzy w sezonie 2020 odgrywali ogromne role, a nowych twarzy w zespołach nie ogłaszano. W kontekście żadnego z tych klubów nie było nawet plotek, które mogłyby podtrzymać płomień nadziei i które nie zostałyby zdementowane w przeciągu kilkunastu godzin. Generalnie zero perspektyw.

Cangzhou Mighty Lions (do niedawna Shijiazhuang Ever Bright) oraz Zhejinag Pro (do niedawna Zhejiang Greentown) czekali na okazję, żeby wskoczyć do Chinese Super League. Problem polega jednak na tym, że żaden z klubów nie otrzymał jasnej deklaracji, w której lidze zagra. W teorii są to kluby China League One (drugi poziom rozgrywkowy), jednak żadne znaki na niebie nie wskazywały na przetrwanie Jiangsu i Tianjin, toteż drużyny mogły szykować się na grę w elicie – trenować pod konkretne zespoły, analizować grę rywali, dokonywać transferów na grę w CSL, pozbywać się piłkarzy za słabych na grę w elicie, planować budżet itp.

Jednak dzisiaj w chińskich mediach pojawiła się informacja, która może być game changerem dla wszystkich czterech ekip. Otóż, media doniosły, że Jiangsu i Tianjin mają duże szanse na przetrwanie trudnego okresu i niewykluczone, że ekipy te pozostaną w Chinese Super League. Ale skoro najważniejsi piłkarze odeszli, nowych transferów nie ma, to jakim składem mają zagrać?

Jacy piłkarze zagrają w CSL?

I teraz najciekawsze, bo z „bardzo wiarygodnych źródeł” chińskie media dowiedziały się, że Cangzhou Mighty Lions otrzymało wiadomość, według której klub miałby „zwrócić piłkarzy”, którzy mieli przenieść się do nich z Tianjin Jinmen Tigers i Jiangsu FC. Wiadomość niezwykle szokująca, jednak nie powinniśmy uznawać tego abstrakcyjnego newsa jako czegoś niemożliwego – w końcu to tylko piłka w Chinach.

Wciąż nie jest znany status kilku zagranicznych piłkarzy, którzy reprezentowali barwy Jiangsu i Tianjin Jinmen w ubiegłym sezonie. Wiemy, którzy zawodnicy rzeczonych klubów nowych pracodawców już znaleźli. Z Jiangsu pożegnali się już:

  • Ivan Santini (pozyskany przez NK Osijek)
  • Eder (Sao Paulo)
  • Li Ang (Shanghai Port)
  • Wu Xi (Shanghai Shenhua)
  • Ji Xiang (Shandong Taishan)
  • Abduhamit Abdugheni (Cangzhou Mighty Lions)
  • Joao Miranda (Sao Paulo)
  • Zhang Xiaobin (Wuhan Three Towns)
  • Gu Chao (Zhejiang Pro)
  • Yang Boyu (Wuhan FC)
  • Gao Tianyi (Beijing Guoan)
  • Alex Teixeira (wolny agent)

Każdy z tych zawodników był filarem na swojej pozycji w ubiegłym sezonie, dlatego teoretyczne „wskrzeszenie” Jiangsu sprawia, że skład w tym sezonie różniłby się praktycznie w stu procentach od tego, który wygrywał Chinese Super League w 2020 roku.

Jak wygląda sytuacja w Tiencinie?

  • Sandro Lima (pozyskany przez Genclerbirligi)
  • Felix Bastians (Waasland-Beveren)
  • Guo Hao (Cangzhou Mighty Lions)
  • Du Jia (Shanghai Port)
  • Liu Yang (Cangzhou Mighty Lions)
  • Song Yue (Chengdu Rongcheng)
  • Zhao Honglue (Wuhan FC)
  • Jonathan (wolny agent)

W Tianjin Jinmen Tigers wciąż pozostali m.in. Tiquinho Soares, Frank Acheampong, Jiang Shenglong czy Zheng Kaimu, z kolei w Jiangsu na rozwój sytuacji czekają nadal Mubarak Wakaso, Xie Pengfei, Zhou Yun czy Huang Zichang. Może fuzja?

W czym zagrają w CSL?

Kolejnym problem okazały się stroje. I tutaj mały disclaimer i moje stanowisko:

Osobiście polityki unikam jak ognia. Być może ktoś pomyśli, że jest to dla mnie wygodne, jednak na polityce się nie znam i nie interesuje mnie ona w ogóle. Uważam, że polityka, szczególnie w obecnych czasach, budzi zbyt duże emocje – i nie ważne czy w naszym kraju, czy na świecie. Jest to temat mocno polaryzujący, z którego wymiksowałem się po studiach (podczas których musiałem być w tematykę polityczną wtajemniczony). Mam nadzieję, że to zrozumiecie i nie będziecie oczekiwali, że obiorę jakąkolwiek stronę. W kwestiach politycznych jestem po prostu bezstronny.

Kwestie dziejące się wokół Xinjiangu i marek odzieżowych znacznie lepiej opisują inne portale: Rzeczpospolita, TVN24, BBC News czy CNN.

Jednak potencjalne wycofanie się Nike z Chin lub zerwanie umowy poprzez stronę chińską to już temat okalający nieco sprawy piłkarskie. Amerykańska firma ma w Państwie Środka wyłączność na stroje wszystkich klubów Chinese Super League oraz reprezentacje kraju. Rynek chiński jest traktowany przez Amerykanów niedostatecznie dobrze – oczywiście w mojej opinii. Stroje są bardzo często kalką innych strojów europejskich klubów, nie ma w nich jakichkolwiek nawiązań do chińskiej czy lokalnej kultury, przeważnie są bardzo nudne. Kryzys związany z Nike sprawił, że niektóre kluby z Państwa Środka zaczęły usuwać w Photoshopie logotyp amerykańskiego giganta odzieżowego w oficjalnych grafikach czy ze zdjęć z treningów.

Brak opisu.

Sytuacja jest wciąż napięta, jednak kryzys jednych, to szansa dla drugich – w tym przypadku mniejszych. Do walki o trykoty chińskich klubów włączyły się już dwie firmy: KELME oraz UCAN. Obie marki nie są zbyt znane w Polsce, chociaż ta pierwsza całkiem dobrze kojarzy się fanom chińskiej piłki z dwóch powodów: hiszpańska firma jest sponsorem całkiem pokaźnej liczby klubów z drugiej i trzeciej ligi w Chinach oraz Espanyolu, w barwach którego występuje (choć ostatnio trudno nazwać to występowaniem, bo gra ogony) Wu Lei. KELME potrafi w stroje, czego dowodem są choćby koszulki rok do roku poświęcone chociażby wcześniej rzeczonego Zhejiang Pro, dlatego o projekty tej firmy byłbym spokojny, bo będą pełne nawiązań i powinny być całkiem nieźle spersonalizowane.

Więcej obaw miałby w stosunku do firmy UCAN, która nie tylko wyraziła chęć, ale już przygotowała kilka projektów dla chińskich klubów z CSL. Delikatnie rzecz ujmując koszulki te nie porywają, są raczej słabe, bez żadnej historii, nawiązań, są po prostu dostosowane kolorystycznie do kilku klubów i tyle. Zresztą jak miałyby być scustomizowane, skoro powstały w kilkanaście czy kilkadziesiąt godzin.

Zdjęcie

Kto pokaże CSL?

Na to pytanie także nie znamy jeszcze odpowiedzi. I to zarówno w kwestii polskiego broadcastera, jak i tego chińskiego. Żeby nie dublować tego, co mówiłem już w innym miejscu, to po prostu pozostawię link do rozmowy, którą przeprowadził ze mną Przemysław Chlebicki dla Futbol News.

Do kiedy można robić transfery w CSL?

Początkową datą, do której można było pozyskiwać nowych zawodników był 26 lutego. Była to data, która widniała w dokumentach FIFA, jednak zamieszanie w CFA i problemy kilku klubów sprawiły, że okno zostało wydłużone. Zakupy można było dokonywać do wczoraj, do 26 marca, czyli miesiąc dłużej, niż wcześniej wyznaczona data. Wydaje się jednak, że okno po raz kolejny zostanie wydłużone, ale do kiedy? Oficjalnych informacji oczywiście brak, a jedyne co mamy to domysły mediów, według których nowe umowy będzie można zawierać do 12 kwietnia.